Wypad do lasu, grzybobranie i "Grzybiec"

Udostępnij ten post

Pogoda sprzyja na wyjście do lasu, można pooddychać świeżym powietrzem, posłuchać świergotu ptaków.
Ładnie to brzmi, ale kiedy ja byłam w lesie, to słyszałam przeważnie darcie kruka, taki był głośny, że zagłuszał inne ptaki. No cóż, może następnym razem, będę mieć to szczęście i usłyszę trele.
Grzybów było jak na lekarstwo, nie było nawet "trujaków", grzybiarzy za to pełno, z wielkimi koszami, prawie pustymi.
Być może, przyczyną słabego wysypu grzybów, był nocny przymrozek.
Mimo wszystko, udało się uzbierać kosz grzybów. Rekord - 6 godzin w lesie, żeby nazbierać jeden kosz - grzybków, w trzy osoby. Dziękuję braciszkowi i jego teściowi, że dołożyli mi swoje zdobycze do mojego kosza.



tajemnice-natury.blogspot.com

Nie wiem co to za grzybki tych nie zbierałam.


Znalazłam też pięknego muchomorka


tajemnice-natury.blogspot.com

Wybaczcie za jakość zdjęć, ale poszłam zbierać grzyby, a fotki to przy okazji, wykonane starym tel Sony Eriscsson. 


 

Szperając po Internetach, znalazłam dosyć interesujący i wydający się pyszny przepis na danie z grzybów

 


cyt." :  
Przeglądając zasoby internetowe natrafiłem na niezwykle ciekawą potrawę czeską zwaną "hubnikiem". Po polsku brzmiałoby to dziwnie: "grzybnik". Po długich namysłach wybrałem nazwę polską:
"grzybiec". Wprawdzie jeden z grzybów nosi taka nazwę ale ileż to rzeczy określamy przy użyciu tych samych wyrazów...
Na początek kilka słów o grzybcu czyli czeskim hubniku. To danie, serwowane tradycyjnie na wigilię, pochodzi z czasów gdy ludzie nie wiedzieli jeszcze co to jest choroba wieńcowa czy inne choroby cywilizacyjne. Potrawa została wymyślona gdzieś pomiędzy Trutnowem i Libercem a jej podstawą są właśnie grzyby.
W Czechach organizuje się nawet konkursy na najlepszy grzybiec (hubnik). Oznacza to, że w miarę upływu lat - pierwsza oryginalna receptura ulegała modyfikacjom a z dania wigilijnego ( postnego) powstawały pewne odmiany mniej postne. Zachował się jednak "kręgosłup" potrawy i identyczny końcowy etap jej przygotowania.
Na początek podaję recepturę, która zwyciężyła na konkursie organizowanym w 1998 roku. Jest to Karkonoski hubnik z miejscowości Sklenarzyce.
Do przygotowania potrawy należy użyć naczynia ( brytfanny, gęsiarki) o wymiarach mniej więcej 24x 41 cm ( to typowe czeskie naczynie do zapiekania).

A oto kolejność czynności i składniki.

1. Nabrać grzybów suszonych dwa razy tyle ile się zmieści w złożonych razem dłoniach.
Grzyby należy potłuc ( połamać, zgnieść ale nie robić proszku!) na kawałki. Ugotować w małej ilości wody tak aby grzyby "napiły" się tylko ale jednocześnie nie przypaliły.
2. Pokroić na drobne kosteczki 4 rogaliki
( nie słodkie) albo odpowiedni kawałek weki i zalać kostki 1/2 litra mleka. Po rozmoczeniu dobrze rozmieszać.
3. Do masy dodać:
-4 jajka,
-4 łyżki stołowe grysiku,
-1 łyżkę stołową pokruszonego majeranku,
-1 roztarty ząbek czosnku,
-1 łyżeczkę do herbaty potłuczonego kminku,
Wszystko wymieszać tak aby powstała substancja prawie płynna. Posolić z wyczuciem tak aby po spróbowaniu czuć, że przygotowana masa jest lekko niedosolona.
4. W brytfannie usmażyć pokrojoną w kosteczki słoninę ( ok. 80 gramów). Osoby nie chcące by to nie była potrawa postna mogą użyć oleju. Na roztopionym tłuszczu usmażyć dwie średniej wielkości cebule pokrajane w plasterki. Gdy cebula zacznie robić się złocista wlać do naczynia przygotowana masę i rozmieszać ją dobrze z cebulą i usmażoną słoniną.
5. Brytfannę, nie zakrytą od góry, włożyć do piekarnika mniej więcej w połowie jego wysokości. Nastawić na termostacie 200 stopni. Piec od 40 do 45 minut.
6. Grzybiec ( hubnik) podaje się natychmiast po wyjęciu z piekarnika jakkolwiek można go jeść także na zimno. Jak pisze autor receptury- skórka na upieczonej potrawie powinna być złocista co wyraźnie kontrastuje z kolorem twarzy sąsiadek, które bledną z zazdrości.
Jeżeli przepis zainteresuje internautów mogę spolszczyć także kilka innych receptur mniej postnych. Smacznego. Dzisiaj robię próbe generalną. A może inaczej nazwać potrawę?
Autor tłumaczenia przepisu Tadeusz Ruchlewicz"

Mam nadzieję, że autor tego postu, nie będzie miał mi za złe, wykorzystanie tego przepisu. Pozdrawiam autora.
Jeżeli posiadasz, ciekawe i nietuzinkowe przepisy z grzybków, to proszę podziel się, albo zostaw chociaż link w komentarzu. Pozdrawiam Was -Tajemnice Natury.



 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi przemyśleniami, doświadczeniem albo pomysłami. Z pewnością zajrzę na Twój blog i uczynię z przyjemnością to samo.
Blog ma charakter informacyjny, nie zastępuje profesjonalnej porady lekarskiej.
Jeśli podoba Ci się wpis, proszę udostępnij znajomym - Dziękuję.