Zupki w proszku dla dzieci w przedszkolu.

Udostępnij ten post

W teorii program „Trzymaj formę” organizowany przez Główny Inspektorat Sanitarny i Polską Federację Producentów Żywności ma uczyć dzieci zdrowego trybu życia – od prawidłowej diety, po aktywność fizyczną. W praktyce – szkoli kucharki z przedszkolnych i szkolnych stołówek w gotowaniu przy użyciu produktów z proszku.
Tajemnice Natury
co jedzą dzieci w przedszkolu
Pierwsi alarm podnieśli oburzeni rodzice przedszkolaków z Wrocławia. Dotarła do nich informacja o szkoleniu zorganizowanym w ostatnim czasie przez Sanepid i koncern Unilever. Na połączony z pokazem kulinarnym wykład oraz degustację zaproszono pracowników kuchni ze szkół i przedszkoli. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zdrowego żywienia najmłodszych uczyła firma produkująca dania instant.
- Jesteśmy zszokowani, że Sanepid realizując projekt mający na celu m. in. zdrowe żywienie dzieci zaprasza na konferencję korporację produkującą sosy, zupy, desery i napoje w proszku! Pełne sztucznych, szkodliwych dla dzieci dodatków, wzmacniaczy smaków, tłuszczów utwardzonych, niemających nic wspólnego ze zdrowym gotowaniem – piszą rodzice w liście skierowanym do głównego inspektora sanitarnego.
Koncern zaopatrzył również wrocławskie placówki w jadłospisy z logotypami swoich produktów. Jak twierdzą rodzice, pojawiają się one w szkolnych i przedszkolnych kuchniach.

Tego typu spotkania nie są nowością. Odbywają się w całej Polsce (m.in. w Łodzi, Toruniu, Krakowie, Olsztynie i Białej Podlaskiej) w ramach programu „Trzymaj formę” organizowanego właśnie przez GIS, a także Polską Federację Producentów Żywności Związek Pracodawców. Program ma realizować strategię Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w zakresie diety, aktywności fizycznej i zdrowia. Koncerny takie jak Unilever chcą się angażować w tego typu akcje w ramach prowadzenia polityki odpowiedzialnego biznesu i jest to zrozumiałe. I pewnie, gdyby skończyło się na wykładach o zdrowym żywieniu, nikt nie miałby pretensji. Jednak w praktyce warsztaty okazały się regularnym lokowaniem produktów firmy.
Jak się okazuje, Unilever postępuje w ten sposób od lat, wydając m.in. poradniki kulinarne dla szkół, w których znajdziemy szczegółowe jadłospisy. I tak, pracując w szkolnej kuchni możemy ugotować barszcz na bazie gotowej zupy instant, przygotować sałatkę z gotowym dressingiem, a na koniec podać dzieciom kompot – również z proszku.
Nie da się ukryć, że wielu rodziców, chcąc zaoszczędzić sobie pracy i czasu sięga po gotowe produkty. Muszą jednak zdawać sobie sprawę z tego, że to rozwiązanie jest swojego rodzaju kompromisem pomiędzy zdrowiem a chęcią ułatwienia sobie życia. Sięganie po dania instant nie powinno być codziennością i zastępować naturalnych składników, zwłaszcza w diecie dzieci.
Tym bardziej kontrowersje budzi przywiązywanie najmłodszych dzieci do półproduktów, w dodatku pod egidą takich instytucji jak Główny Inspektorat Sanitarny. 

Polska Federacja Producentów Żywności Związek Pracodawców, który jest współorganizatorem programu „Trzymaj formę” odpowiedział już zbulwersowanym rodzicom. W wystosowanym wczoraj liście skrytykował wykorzystywanie programu do celów komercyjnych firmy Unilever. Podkreślił, że treści programowe nie odnoszą się do jadłospisów stołówek szkolnych, a żłobki i przedszkola w ogóle nie są adresatami programu. Dodano, że zgodnie z podpisanym wcześniej porozumieniem nie ma zgody na używanie w ramach programu znaków handlowych ani produktów żywnościowych, zabroniona jest również ich promocja.  
W podobnym tonie odpowiedział Wirtualnej Polsce Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego.: 
- Działania firmy Unilever stanowią zatem jej indywidualną inicjatywę podjętą na poziomie lokalnym, a udział powiatowej stacji jest naganny.  

Dodał również, że zwrócił się do wojewódzkiego inspektora sanitarnego we Wrocławiu o wyjaśnienie tej sprawy i wyciągnięcie konsekwencji służbowych. Jednocześnie zostało skierowane pismo do pozostałych wojewódzkich inspektorów sanitarnych o pilne sprawdzenie, czy tego typu "inicjatywa" ma charakter jednostkowy, czy też dotyczy innych powiatów.
Kto i kiedy popełnił więc błąd? Zapytaliśmy rzecznika firmy Unilever, dlaczego podczas warsztatów dla pracowników szkolnych i przedszkolnych stołówek, odbywały się pokazy kulinarne promujące produkty firmy – wciąż czekamy na odpowiedź. 

2 komentarze :

  1. Mam dziecko w wieku przedszkolnym, może zupek w proszku im nie dają jeść, ale menu przedszkolaka woła o pomstę do nieba! Po wielu rozmowach, coś tam sie zmieniło- zniknęły batony na podwieczorek i w końcu są owoce....ale to kropla w morzu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam z widzenia dwie panie, które zaopatrują przedszkola w produkty spożywcze i widziałam co kupują dzieciom do jedzenia.Fakt, są też owoce, ale jest pełno rzeczy, których ja bym nie kupiła, ale to jest mój punkt widzenia i nie mam na to wpływu. Zresztą jest niewiele osób, która interesuje się tym co je, wyznajac zasadę, że na coś i tak trzeba umrzeć.
    Miłego dzionka.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi przemyśleniami, doświadczeniem albo pomysłami. Z pewnością zajrzę na Twój blog i uczynię z przyjemnością to samo.
Blog ma charakter informacyjny, nie zastępuje profesjonalnej porady lekarskiej.
Jeśli podoba Ci się wpis, proszę udostępnij znajomym - Dziękuję.