Kup sobie konia trojańskiego - Benzethonium Chloride w kosmetykach

Udostępnij ten post




Prawie każdy z nas używa wyrobów kosmetycznych do mycia i kąpieli. Najlepiej, aby to był jeszcze środek antybakteryjny, ładnie pachniał i nie podrażniał, no i najważniejsze nie czynił szkody na naszym zdrowiu. Często nie zastanawiamy się, co tak naprawdę jest w składzie, a jeśli już sprawdzamy, to nazwy składników przyprawiają o zawrót głowy. Nazwy są tak trudne, że ciężko je przeczytać, nie mówiąc już o powtórzeniu. Ale te piękne opakowania, zniewalające zapachy i wszechobecne reklamy zachęcają do zakupu.  Dlatego warto czytać skład i nauczyć się trudnych nazw, aby dodatkowo nie pakować w siebie niebezpiecznych związków.

alergia, astma, wypryski, egzema



Dlaczego piszę o chlorku benzetoniowym 

(Benzethonium Chloride)


Ponieważ triklosan stosowany od około 30 lat, powoli jest wypierany przez nowy związek o właściwościach antybakteryjnych. Triklosan dotychczas dodawany do past do zębów, żeli antybakteryjnych, mydeł, stosowany w dezynfekcji sal szpitalnych i narzędzi medycznych ma uzasadnione zastosowanie. Posiada szerokie spektrum działania przeciwdrobnoustrojowego. Substancja ta jest bardzo aktywna wobec bakterii Gram-dodatnich, Gram-ujemnych, prątków kwasoopornych, działa też na grzyby, wirusy, i pierwotniaki (Plasmodium falciparum i Toxoplasma gondii). 

Liczne badania wykazały, że bardzo łatwo przenika do organizmu człowieka i odkłada się w tkance tłuszczowej oraz przenika do mleka matek karmiących , jest też przyczyną upośledzenia kurczenia się mięśni - wg naukowców z University of California w Davis oraz University of Colorado. Jednakże zażyty doustnie lub zaasbsorbowany przez skórę, nie czyni wielkich szkód. Problemy zaczynają się gdy triklosan rozkłada się pod wpływem światła i przekształca się w dioksyny , albo reaguje z chlorem tworząc rakotwórczy chloroform. Siedmiodniowe badania udowodniły, że zaledwie niewielka ilość triklosanu w kosmetykach połączona z chlorowaną wodą przyczynia się do powstania chlorofomu.



"No i zamienił stryjek siekierkę na kijek" . Wcześniej chętnie dodawany triclosan zostaje powoli wypierany na rzecz chlorku benzetoniowego (Benzethonium Chloride).

 

  Benzethonium Chloride- co to jest i dlaczego jest stosowany w kosmetyce ?



Benzethonium Chloride nie jest naturalną substancją chemiczną. Powstał w laboratorium i stosuje się go najczęściej jako środek chemiczny do sprzątania. Jego celem jest niszczenie bakterii i wirusów. Został stworzony aby wyeliminować ryzyko choroby , a stosowany w kosmetyce sam staje się przyczyną chorób i stwarza zagrożenie dla zdrowia. Oprócz stosowania w kosmetyce dla ludzi , jest także używany w środkach pielęgnacji dla zwierząt, Benzethonium Chloride może występować w produktach usuwających woń. Sprawdziłam - jest dodawany. Jeśli kochasz swoje zwierzę, nie funduj mu dodatkowych atrakcji w postaci takich środków kosmetycznych.



Substancja ta zastępuje triklosan w mydłach i innych wyrobach kosmetycznych. Absorbuje się przez skórę.
I powinna być używana tylko do dezynfekcji np. w szpitalu lub innych miejscach, w których wymaga się sterylnych warunków. Dodawany do kosmetyków może spowodować podrażnienie skóry, oczu, alergię, astmę, katar sienny, wysypki skórne i pewnie inne niekorzystne objawy. Kanada i Japonia zabroniły dodawać tej substancji do wyrobów kosmetycznych i mydeł.

Jeśli masz chwilę czasu to przejrzyj swoje kosmetyki i przeanalizuj skład. Jeśli nie zawierają Benzethonium Chloride, to mogą ukrywać się pod innymi nazwami
  • Parasterol
  • Alkyl benzyl dimethylammonium chloride
  • Alkyl dimethyl benzylammonium chloride
  • Benirol
  • Cequartryl
  • Drapolene
  • Enuclene
  • Germitol
  • Gesminol
  • Rodalon
  • Ammonyx
  • Zephiran chloride





Źródła:
obrazek: pixabay.com
tekst:
http://blogs.naturalnews.com/benzethonium-chloride-replaces-triclosan-new-antibacterial-agent-cosmetic-commercial-soap/
http://www.cleanwelltoday.com/blog/?p=61
http://www.ewg.org/skindeep/ingredient/700675/BENZETHONIUM_CHLORIDE/
http://castilesoap.com/blog/top-chemicals-to-avoid-in-soap
http://www.cdc.gov/niosh/ipcsneng/neng0387.html


Miłego dnia, a tymczasem lecę przeglądać co mam poukrywane w kosmetykach .
 

33 komentarze :

  1. Ta nazwa kojarzy mi się z produktami przeznaczonymi głównie do cery trądzikowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze baczną uwagę zwracam na skład substancji na kosmetykach. Jednak nazwy tych chemikaliów wszelakich faktycznie są bardzo trudne i jest ich mnóstwo, wielu z nich nie znam .
    Bardzo dziękuję za ciekawy post .

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pouczający wpis. Od dawna czytam etykiety, ale na to nie zwróciłam uwagi :) Dziękuję i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anno. Sama dopiero niedawno dowiedziałam się o tej zamianie składników, warto zapamiętać.
      Dziękuję za komentarz i odwiedziny.

      Usuń
  4. Bardzo mądry wpis, nie wiedziałam nic na ten temat więc cieszę się, że dzięki Tobie dowiedziałam się takich ciekawych informacji. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy pomysł na wpis, patrzać na załączoną bibliografię natrafiłam jednak trochę na rozbieżności. Fjanie, ze jeszcze ktoś szuka u źródeł, pozrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Karolino , jeśli chodzi o nazwę to poprawione, a jesli to inne informacje, to proszę o wskazanie rozbieżności, z przyjemnością poprawię. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. A nawet nie zerkałam na szampon mojego Zonka co ma w składzie... ale rzeczywiście jak piszesz trzeba wiedzieć co się ma i znać możliwości reakcji, składników na skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zdawać sobie sprawę, z tego, co nam pakują do kosmetyków, a także naszym pupilkom. Obecnie istnieje możliwość wyboru, więc trzeba korzystać i wybierać mądrze. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  7. Bardzo rzadko czytam skład kosmetyków, czy innych produktów. Z większości tych nazw nic nie rozumiem, a zapamiętać, co czym jest to w ogóle. Zgadzam się jednak z Tobą, że bardzo często pod pozorem dobrego kosmetyku i ładnego opakowania wciskają nam nieciekawe substancje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam skład prawie wszystkiego, nawet tych rzeczy które ciągle kupuje, ponieważ od czasu do czasu, firmy ulepszają i dodają nowe składniki. A gdy nie kojarzę nazwy to po prostu nie kupuję, ewentualnie, jeśli po sprawdzeniu, okaże się, że może być to wtedy nowości lądują w moim koszyku.

      Usuń
  8. Dzięki za bardzo przydatny post. Nie wiedziałyśmy o tych związkach a teraz spokojnie możemy zwracać na niego uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG, jakaś masakra. Generalnie przywiązuję większą uwagę do produktów jadalnych więc czas przyjrzeć się kosmetykom. Mocny wpis. Czas zacząc zaopatrywać się w kosmetyki eko...choc i tak nalezy czytac skład bo często eko wcale nie są eko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze czytam skład kosmetyków i czasami naprawdę można się niemiło zdziwić jak wiele skodliwych rzeczy na siebie nakładamy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki za dużo cennych informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze wiedzieć :-) Obiecuję sobie już od dłuższego czasu uważnie czytać ulotki nie tylko produktów spożywczych, ale także kosmetyków, jednak nie zawsze to robię. Dzięki za mądry post.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przydatny artykuł - ja rzadko kiedy czytam etykiety kosmetyków,które kupuję - wiem,że jest to błąd - na pewno,to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawdę wartościowy post. My konsumenci często nie zdajemy sobie sprawy, co tak naprawdę kupujemy...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe...chętnie sprawdzę :) Niestety nie za bardzo znam się na tych nazwach w kosmetykach oprócz tych najbardziej popularnych.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze, przyznam, że nigdy na to nie patrzyłam. Ale dzięki temu wpisowi dziś przejrzę swoje kosmetyki. dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wolałabym nie używać kosmetyków z dodatkiem czegoś, co używa się np w płynie do podłóg

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam od deski do deski z wielką uwagą i zainteresowaniem. Otwarłaś mi oczy i chwała Ci za to. Pouczające było to, co napisałaś. Chyba jedyne co mi teraz pozostało, to nauczyć się tych nazw na pamięć i wystrzegać się ich, by Twoja nauka nie poszła w las (tak w pogodnej odpowiedzi, na zamienienie siekierki na kijek). ;D
    Pozdrawiam!
    Dziękujęza odwiedziny na moim blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję , u Ciebie jestem prawie zawsze jak opublikujesz post, ale nie zawsze komentuję.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  19. Bardzo pouczający post. Będę musiała uważać na te niektóre substancje, ale będę chyba musiała sobie na kartce to napisać, bo nie zapamiętam tych nazw :)
    Obserwuje :)
    http://cherryskyblogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem raczej niewyuczalna, jeśli chodzi o składy produktów. Kojarzę może z pięć składników - tak pi razy drzwi. Zastanawiam sie, czy nie zrobić sobie jakiejś ściągawki do torebki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściągawka to świetny pomysł, też korzystam :D

      Usuń
  21. Teraz to mnie nastraszyłaś. Idę czytać składy...

    OdpowiedzUsuń
  22. Super post, trzeba uświadamiać ludzi o składnikach zawartych w kosmetykach bo producenci pchają tam co chcą :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety nie wiedziałam o tym :/ szkoda, ze ukrywa się pod tyloma nazwami-trzeba iść do drogerii z całą listą!!! Też sprawdzam kosmetyki, ale tylko czy zawierają SLS Sodium Laureth Suldafe (jest jeszcze jedna nazwa), też szkodliwa substancja.

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety nie wiedziałam o tym :/ szkoda, ze ukrywa się pod tyloma nazwami-trzeba iść do drogerii z całą listą!!! Też sprawdzam kosmetyki, ale tylko czy zawierają SLS Sodium Laureth Suldafe (jest jeszcze jedna nazwa), też szkodliwa substancja.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi przemyśleniami, doświadczeniem albo pomysłami. Z pewnością zajrzę na Twój blog i uczynię z przyjemnością to samo.
Blog ma charakter informacyjny, nie zastępuje profesjonalnej porady lekarskiej.
Jeśli podoba Ci się wpis, proszę udostępnij znajomym - Dziękuję.